Nagranie audio z Ośrodka Nowej Ewangelizacji Katolickiej Wspólnoty "Miłość i Miłosierdzie Jezusa" (Pustelnia - Czatachowa ) w Czatachowie z 12.01.2023. http
Miłość i Miłosierdzie Dokument fabularyzowany o Bożym Miłosierdziu i misji Siostry Faustyny Kowalskiej, ujawniający nieznane dotąd fakty i niedawno
miłość. LEKCJA RELIGII. Temat: Miłosierdzie Boże ratunkiem dla ludzi. święci. Pomódl się do Pana Jezusa dowolną modlitwą lub swoimi słowami w intencji zatrzymania epidemii koronawirusa w Polsce i na świecie. Witam Cię na naszej e-lekcji, zacznijmy modlitwą.
Translations in context of "miłosierdzie Jezusa" in Polish-English from Reverso Context: I na koniec, Duch Święty ukazuje nam miłość i miłosierdzie Jezusa.
"Miłość i Miłosierdzie" - najważniejszy film religijny ostatnich lat w kinach od 29 marca!Niezwykła opowieść o polskiej zakonnicy, siostrze Faustynie – uznanej za świętą przez papieża Jana Pawła II, mistyczce i wizjonerce, która w swoim życiu stanęła przed wykonaniem bardzo ważnej misji. Film pokaże nieznane do tej pory fakty i przybliży widzom narodziny niezwykłego
„ Łaskawy i miłosierny jest Pan, nierychły do gniewu i pełen łaski. Dobry jest Pan dla wszystkich, a miłosierdzie Jego jest nad wszystkimi Jego dziełami” (Psalm 145, 8-9) „Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie Jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność Twoja.” (Treny Jeremiasza 3
. #6 najgorszy z 2019 roku #57 najgorszy #46 najgorszy z 2019 roku ? Błędem jest bowiem myślenie, że jeśli znajduje się ciekawy temat na film, a historia powstania ruchu Miłosierdzia Bożego do takich się zalicza, to należy przewałkować temat całościowo. Brak daty Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 2 Zrobione po łebkach i walące synonimami słowa "wiara" jak łopatą po głowie widza kino moralizatorskie, które absolutnie nikogo niczego nie nauczy, grzeszników za cholerę nie nawróci, wierzących milutko poklepie po pleckach, a wszystko, co nam podaje jako nowe odkrycie, nie okazuje się być żadną szczególną nowością. 11 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja ? Czy Miłość i Miłosierdzie może poruszyć religijnie? Tak, ale wyłącznie na poziomie faktograficznym. Sceny fabularne są tutaj dodatkiem, nie mówią nam o św. Faustynie nic, czego byśmy nie wiedzieli. 2 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 1 To przykre, że "Miłość i miłosierdzie" trafia do szerokiej dystrybucji, podczas gdy tak drapieżne i wymagające myślenia kino, jak "Assassination Nation" w całej Warszawie grane było jedynie przez Kinotekę. Wątpię jednak, by przeciętny widz kinowy był nowym dziełem Kondrata zachwycony. Przytomni kinomani są w stanie odróżnić prawdę od obłudy, a "Miłość..." − nawet jeśli pozuje na objawienie polskiej sztuki filmowej − pozostaje mielizną, która nie powinna wychylać się poza archiwa Telewizji Trwam. 1 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 2 Będę otwarty! I po raz nie wiem już który - a polskich filmów chrześcijańskich obejrzałem całkiem sporo - jestem zmuszony skapitulować. Ta materia stawia heroiczny opór, klęka przed nią dobra wola, od wielu lat na nic zdaje się pisanie i mówienie, że ewangelizacja też potrzebuje ciekawej i dobrze wykonanej formy. Że kino to nie zwitek świętych obrazków z torby księdza proboszcza. Na nic, skoro dostajemy wciąż ten sam film. 31 marca 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 4 Zaryzykuję stwierdzenie, że "Miłość i miłosierdzie" to byłby dużo lepszy film, gdyby autor skupił się wyłącznie na stronie dokumentalnej. Jednak nie oszukujmy się, gdyby nie elementy fabularne, to pewnie mało kto w ogóle usłyszałby o tej produkcji. Finalnie "Miłość i miłosierdzie" to nie do końca spełnione przedsięwzięcie. Ot, film idealny na rekolekcje, który zapewne dołączy do repertuaru lekcji religii. I to nie jest komplement. 31 marca 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja O ile początek Miłości i miłosierdzia jest dość łatwy do zaakceptowania nawet dla osoby niewierzącej, to jego koniec jest już - mówiąc językiem młodzieżowym - pełnym odlotem. Pojawiają się świadectwa uzdrowień i opętań, cudów świadczących o świętości Faustyny. Całość zamienia się w film propagandowy czy też hagiograficzny, niepokazujący choćby odrobiny prawdziwej bohaterki. 11 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja ? "Miłość i Miłosierdzie" nie bazuje jednak na taniej sensacji i ciekawostkach dla miłośników teorii spiskowych. Kondrat wychodząc od życiorysu Faustyny Kowalskiej pokazał, jakie znaczenie we współczesnym świecie ma kult Bożego Miłosierdzia. 4 kwietnia 2019 Zobacz pełną recenzjęPełna recenzja 2 Chrześcijańska pasza na pełnej sutannie - dokument z amatorsko nakręconymi scenkami fabularnymi, który nikogo niczego nie nauczy, grzeszników za cholerę nie nawróci, a wierzących milutko poklepie po pleckach. Pełnometrażowa lekcja religii, na której nawet nie możesz wyciągnąć komórki, bo babcia obok powie Ci, że schowałbyś, gówniarzu, te komórkie, ci młodzi tylko w tych urządzeniach by siedzieli, więc lepiej poczekać, aż katecheta puści to na lekcji - przynajmniej skitrasz telefon za plecakiem. 31 marca 2019 5 2 Kiedy najbardziej interesującym elementem całego filmu jest oglądania odrestaurowania obrazu Chrystusa w produkcji skupiającej się na tej rzeczy, jego historii oraz zakonnicy z tym związanej, to wiesz, że całość wypada okropnie. Film skacze od jednej rzeczy do drugiej, nie skupiając się zbytnio dokładnie na tym, co trzeba, część fabularna wypada kiepsko pod względem aktorstwa, a realizacyjnie przypomina poziom "Korony królów". 28 kwietnia 2019 1 2 Kondrat dalej nie nauczył się, że łączenie filmu fabularyzowanego z dokumentem nie jest dobrym pomysłem. Obie części są po prostu złe. Mało rozwinięte i nudne. 4 maja 2019 1 1 Zbiór skojarzeń, anegdot związanych z Faustyną, podany bez ładu. Miks uśmiechu i cierpienia, z przewagą tego drugiego niestety. 2 kwietnia 2019 10 Jezu ufam Tobie! drodzy krytycy itp najważniejsze jest Boże Miłosierdzie, którego i wy jak wasi guru jaruzelski, kiszczak i inni już wkrótce zapragniecie, każdego dnia jesteście coraz bliżej rozliczenia waszego życia. THE END! 4 kwietnia 2019 2 Negatywne opinie są tendencyjne, zawierają błędy i wyglądają jak pisane na zlecenie. Film poruszył wielu ludzi i chyba to najbardziej przeszkadza lewackim mediom. Polecam 17 lipca 2019 10 Film dobrze przedstawia postać Św. Faustyny Kowalskiej i wszystkie aspekty dążenia do usankcjonowania kultu Bożego Miłosierdzia. Daje katolikom wiedzę na te tematy, bardzo ciekawy jest też przedstawiony wątek powstania obrazu, jego kolei losu. 14 kwietnia 2019 1 10 Genialny film, świetnie, rzetelnie przygotowany materiał dokumentalny, ciekawa fabuła. Na pewno zainteresuje każdego, bez względu na przekonania religijne. Niesamowita historia obrazu Jezusa Miłosiernego, zakakujące fakty związane z Całunem Turyńskim, poparte dowodami naukowymi i opiniami specjalistów. Warto zobaczyć również ze względu na dużą dawkę wiedzy o pracy konserwatora obrazów - fascynująca sprawa. Polecam film serdecznie! 8 października 2019 2 Chrześcijańska pasza na pełnej sutannie - dokument z amatorsko nakręconymi scenkami fabularnymi, który nikogo niczego nie nauczy, grzeszników za cholerę nie nawróci, a wierzących milutko poklepie po pleckach. Pełnometrażowa lekcja religii, na której nawet nie możesz wyciągnąć komórki, bo babcia obok powie Ci, że schowałbyś, gówniarzu, te komórkie, ci młodzi tylko w tych urządzeniach by siedzieli, więc lepiej poczekać, aż katecheta puści to na lekcji - przynajmniej skitrasz telefon za plecakiem. 31 marca 2019 5 10 Jezu ufam Tobie! drodzy krytycy itp najważniejsze jest Boże Miłosierdzie, którego i wy jak wasi guru jaruzelski, kiszczak i inni już wkrótce zapragniecie, każdego dnia jesteście coraz bliżej rozliczenia waszego życia. THE END! 4 kwietnia 2019 2 8 Większość "opinii" zupełnie pozbawiona komentarza, oceny zero wystawione przez ateistycznych fundamentalistów, którzy tego filmu w ogóle nie widzieli. Całkiem niezła faktografia połączona z aktorstwem na przyzwoitym poziomie. 9 kwietnia 2019 1 10 Film dobrze przedstawia postać Św. Faustyny Kowalskiej i wszystkie aspekty dążenia do usankcjonowania kultu Bożego Miłosierdzia. Daje katolikom wiedzę na te tematy, bardzo ciekawy jest też przedstawiony wątek powstania obrazu, jego kolei losu. 14 kwietnia 2019 1 2 Kondrat dalej nie nauczył się, że łączenie filmu fabularyzowanego z dokumentem nie jest dobrym pomysłem. Obie części są po prostu złe. Mało rozwinięte i nudne. 4 maja 2019 1
404 Błąd 404, nie ma takiej strony
Nie dajcie się zwieść plakatom, które promują „Miłość i miłosierdzie” twarzami aktorów. W pseudonaukowym dokumencie, objętym patronatem Prezydenta RP, sceny fabularyzowane zajmują ok. 35% projekcji, by resztę czasu wypełnić księżmi podającymi informacje do zdobycia na Wikipedii oraz opowieściami o opętanych staruszkach w hospicjach i opisach egzorcyzmów przeprowadzanych na 17-letnich włóczęgach. Wszystko wskazywało na to, że film „Miłość i miłosierdzie” (tu aż prosi się dodać „czyli czego w polskim Kościele jest tak mało”), będzie gniotem nie do obrony, i że nawet Prezydent RP, który objął produkcję swoim honorowym patronatem, tym razem będzie mógł z czystym sumieniem pójść z pierwszą damą i córką na komedię Woody’ego Allena. Spójrzmy tylko na trailer. W nim, Anna Kamińska odgrywa rolę św. Faustyny tak, jakby reżyser na planie chciał wykrzesać z niej świętość słowami „sepleń jakbyś rozmawiała językiem polskich węży i mruż te powieki, jak gdybyś starała się odczytać literki u okulisty. O! I nie zapomnij jeszcze o nieregularnym oddechu – wyobraź sobie, że właśnie otworzyłaś lodówkę pełną pająków”. Do tego dochodzi muzyka, która bardziej pasuje do filmu o dwóch szpiegach próbujących przejąć kontrolę nad lotniskowcem wyposażonym w głowice atomowe, a nie do produkcji o sympatycznej zakonnicy, której od czasu do czasu objawia się twarz Jezusa. Warto też dodać, że żyjemy w czasach, gdy patronat prezydenta dostają przesiąknięte teorią spiskową produkcje science-fiction z efektami specjalnymi zrobionymi przy użyciu programu Windows Movie Maker 2000 typu "Smoleńsk", a nie nominowane do Oscara produkcje Pawła Pawlikowskiego. Miałem więc nadzieję, że „Miłość i miłosierdzie” będzie polsko-martyrologicznym Danem Brownem z dziejowym spiskiem w tle i że nie będę mógł pozostawić na filmie suchej nitki. Prawie się pomyliłem, bo gdyby nie ostatnie 30 minut, ten film byłby przyzwoitą produkcją klasy „B” nadającą się do puszczania na obowiązkowych lekcjach religii w klasach 1 – 3. Bo hejtu w nim o dziwo nie ma. To samo można powiedzieć o jakiejkolwiek akcji i dynamice. Jest za to trochę o nie ocenianiu i niesieniu pomocy niezależnie od rasy, wyznania i złych uczynków, jakich mógł dopuścić się bliźni. I mielibyśmy produkcję gotową do zapętlenia na ekranach w Muzeum św. Faustyny w Płocku i wielki blockbuster dla szkolnych wycieczek, który co prawda nie przykułby uwagi ani wychowawców, ani dzieci, ale przynajmniej coś tam w tle o tym miłosierdziu i historii Polski dzieci by się dowiedziały. Niestety, ostatnie 30 minut seansu nie jest już dokumentem o życiu Heleny Kowalskiej oraz jej kultu Miłosierdzia Bożego, a staje się paranaukowym obrazem pełnym nachalnych opisów o opętanych kobietach w hospicjach i dzieciach z oddziału chorych na raka, które po operacjach dostają „cudownych krzyży na plecach”. Jestem pewien, że takie rzeczy wywołają u małego widza większą traumę, niż szalone oczy odtwórczyni głównej roli. Jezu, Nie Ufaj Trailerom Suchej nitki na pewno nie można pozostawić na dystrybutorach filmu, którzy świadomie wprowadzają potencjalnych widzów „z ulicy” w błąd, reklamując go wszem i wobec aktorami i scenami z części fabularnej. Otóż film „Miłość i miłosierdzie” nie jest filmem fabularnym, ale pseudonaukowym dokumentem stworzonym przez i dla gorliwych katolików, w którym po kilkunastu minutach seansu, młodość św. Faustyny opisuje abp Hoser. Pierwsza część filmu opisująca życie św. Faustyny od czasów jej młodości do chwili jej śmierci, ma w sobie najwięcej gry aktorskiej i jest zrealizowana na poziomie wyższej klasy serialu telewizyjnego z Polski. Scenografia przedstawia II RP jako miejsce nieskazitelnie czyste i schludne, niczym kuchnie w reklamach płynów do mycia naczyń, tylko że z rekwizytami pożyczonymi z Muzeum Wsi Kresowej. W tej części wybija się wymuszona gra aktorska Anny Kamińskiej, charakteryzująca się przede wszystkim mrużeniem powiek, jakby św. Faustyna była superbohaterem z komiksu i zaraz miała wystrzelić ze swoich źrenic wiązki laserowe. Do tego razić może nienaturalne seplenienie i oddech osoby dostającej orgazmu. Przy filmowej św. Faustynie, nawet Mark Zuckerberg wygląda na człowieka z krwi i kości. Ale rozumiem, że jakoś tę bliską „więź z Bogiem” Faustyny trzeba było oddać. Przygotować ludzkość do zbliżającego się Sądu Ostatecznego Bardzo zabawne są filmowe objawienia św. Faustyny, podczas których Jezus (Bartek Ziemniak) ukazuje się kobiecie w najmniej spodziewanych momentach. Ten daje zakonnicy questy, którymi Faustyna ma przygotować ludzkość do rychło zbliżającego się dnia Sądu Ostatecznego. Pierwszym questem jest natychmiastowe udanie się do klasztoru i położenie się na wznak przed ołtarzem. Później jest to namalowanie podobizny Jezusa opatrzonego słowami „Jezu, Ufam Tobie” i rozpowszechnianie szlachetnej idei Miłosierdzia Bożego, które miałoby polegać na pomocy potrzebującym. Podczas tych objawień, umęczonej twarzy Jezusa towarzyszy muzyka fletowa jak z "Kill Billa". Można by pomyśleć, że zakonnicy dane będzie zbawiać świat za pomocą różańca i katany, ale robi to pracą i dobrymi uczynkami. Taki przekaz szanujemy. Dobre uczynki św. Faustyny lepiej by się oglądało, gdyby nie jej dziwne oczy Foto: Kino Świat / Kondat-Media Momentów mogących bawić dorosłego widza jest więcej. Zakonnica z „części dokumentalnej” nieustannie zakłócająca dynamikę wątku fabularnego infantylnymi komentarzami - nazywa przewidzenie wybuchu II wojny światowej w latach 30. XX wieku jako „objawienie”, a udaną próbę przekupstwa ciecia kościelnego dwiema butelkami wódki i czerwońcem, jako „uratowanie obrazu w cudownych okolicznościach”. Dzieci zapewne rozbawi scena z roznegliżowanym księdzem-mentorem (Maciej Małysa) pozującym dla poirytowanego malarza (Janusz Chabior) próbującego odtworzyć Jezusa z widzenia Faustyny. Gdzieś w połowie filmu Faustyna umiera na gruźlicę, ale zostawia po sobie pamiętniki i dalej film jest nudnawym, ale w miarę dobrze zrealizowanym dokumentem o idei niesienia pomocy bliźniemu w ramach kultu Miłosierdzia Bożego oraz opisem całkiem nietuzinkowej historii oryginalnego obrazu pędzla Eugeniusza Kazimirowskiego. Wypowiedzi duchownych z całego świata (wszyscy z mniejszym lub większym powodzeniem silą się na amerykański akcent), przeplatane są archiwalnymi materiałami z lat okupacji tudzież ujęciami Białegostoku widzianego oczami drona. Miłosierdzie Boże wypędzi demony z ciał nastoletnich włóczęgów? Niestety, coś, co do pewnego momentu jest w miarę rzetelnym dokumentem, nagle staje się pseudonaukową propagandówką, która mogłaby się wyświetlić w proponowanych filmikach na YouTube, obok dzieł takich jak „rząd światowy manipuluje elektromagnetyzm umysłów za pomocą chemitrails” czy „chmury słuchają się gwiazd, czyli dlaczego nie szczepię swoich dzieci”. Wiara jest rzeczą dobrą, ale samotnym i psychotycznym 17-latkom, bardziej niż egzorcyzmy, pomogą psychiatrzy - tego film nie mówi Foto: Eugeniusz Kazimirowski / "Jezu, Ufam Tobie" Otóż niedawno, za pomocą komputera i ośmiu punkcików, ustalono, że cechy antropometryczne twarzy Jezusa z obrazu Kazimirowskiego, wykazują idealną zbieżność z twarzą Jezusa z Całunu Turyńskiego. Oczywiście w filmie nie ma mowy o tym, że całun najprawdopodobniej jest falsyfikatem z końca średniowiecza, mającym napędzać popyt na relikwie świętych. Za to ciągle się nam powtarza, że gorliwa modlitwa dzieci z oddziału chorych na raka pozostawia na ich plecach „cudowne krzyże” i że Miłosierdzie Boże pozwala wypędzać demony z ciał nastoletnich włóczęgów. Naciąganych przykładów boskich interwencji „na żądanie” podaje się wiele i wszystkie ucinają się, zanim zdążą się na dobre zacząć. Szkoda, bo przez nie, zamiast flegmatycznego, ale bezpretensjonalnego dokumentu o bezinteresownym niesieniu pomocy, dostaliśmy film o czarnej magii szalejącej po współczesnych oddziałach szpitalnych, z którą walczyć mogą tylko ludzie w czarnych sutannach. Zobacz także: Zapytaliśmy ludzi, jak definiują słowo "dziewczyna"
Wspólnota Miłosierdzie i Miłość Jezusa odwołała wszystkie zaplanowane spotkania modlitewne w pustelni w Czatachowej. To efekt komunikatu arcybiskupa Wacława Depo, metropolity częstochowskiego, który zalecił, aby powstrzymać się przed organizowaniem wyjazdów na spotkania modlitewne organizowane przez księdza Daniela ks. Daniela Galusa budzi wątpliwości od kilku lat, dlatego arcybiskup Wacław Depo postanowił wydać komunikat, aby rozwiać wszelkie wątpliwości."Ks. Daniel pragnął prowadzić życie pustelnicze, jednocześnie zapewniając opiekę i posługę kapłańską pozostałym członkom Wspólnoty. Z czasem jednak wokół Pustelni zaczęła tworzyć się grupa osób, która obecnie znana jest jako Wspólnota Miłości i Miłosierdzia Jezusa, natomiast ks. Daniel - nie z polecenia swego biskupa, ale z własnej inicjatywy - rozpoczął posługę duszpasterską w duchu wspólnot charyzmatycznych" - informuje w komunikacie arcybiskup Wacław częstochowski dodaje, że złożone przez Wspólnotę projekty jej Statutu są wciąż przedmiotem prac powołanej w tym celu komisji. Archidiecezja podkreśla również, że Fundacja Anioł Miłosierdzia, związana ze Wspólnotą Miłość i Miłosierdzie Jezusa nie jest podmiotem kościelnym."Mając na uwadze powyższe, chcą zapobiec dalszym kontrowersjom i niejasnościom, wydaje się być właściwe powstrzymanie się od organizowania wyjazdów na spotkania modlitewne organizowane przez ks. Daniela GALUSA oraz Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa do czasu zakończenia prac Komisji, wydania orzeczenia na temat jej działalności. Niniejszy komunikat jest powodowany troską o dobro Kościoła i tworzących go wiernych, którzy poszukują doświadczenia Boga we wspólnotach charyzmatycznych oraz dla zapewnienia właściwej atmosfery do rzetelnego rozeznania tej inicjatywy" - informuje w komunikacie arcybiskup Wacław reakcję Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa nie trzeba było długo czekać. Dzisiaj na Facebooku poinformowała ona o odwołaniu spotkań modlitewnych. "Umiłowani Bracia i Siostry przepraszamy ale do czasu wyjaśnienia sprawy związanej z Naszą Wspólnotą Miłość i Miłosierdzie Jezusa odwołujemy nasze spotkania aż do wyraźnej opinii Naszego ks Arcybiskupa Wacława Depo na ten temat. Błogosławię Was z serca. O. Daniel wraz ze Wspólnotą MIMJ" - czytamy na fanpage'u czytamy na stronie Wspólnoty Miłości i Miłosierdzia Jezusa: "Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa jest wspólnotą ludzi wierzących, którzy w łonie Kościoła Katolickiego, pragną żyć pełnią Ewangelii Miłości, otwartymi na powiew ognia Ducha Świętego, aby tak jak Maryja, Matka Miłości i Miłosierdzia głosić Miłość i Miłosierdzie Jezusa, naszego Pana poprzez modlitwę, słowo i czyn, co jest szczególnym charyzmatem wspólnoty. Jesteśmy wspólnotą charyzmatyczną, posługujemy darami Ducha Świętego dla dobra Kościoła. Wspólnota powstała w Pustelni w Czatachowie, jako owoc spotkań Wspólnota podlega jurysdykcji Metropolity Częstochowskiego. W maju 2013 r złożyliśmy statuty do rozporządzenia do Kurii Metropolitalnej. Czekamy na decyzję w tej kwestii. W każdą trzecią sobotę miesiąca od w Sanktuarium św. o. Pio na Przeprośnej Górce k/Częstochowy prowadzimy spotkania modlitewne dla wszystkich".Działalność Wspólnoty i ks. Daniela Galusa od lat budzi wątpliwości polskiego Kościoła. Przed spotkaniami modlitewnymi na Przeprośnej Górce i w Czatachowej wcześniej ostrzegała kuria w wierni, którzy uczestniczą w spotkaniach bardzo je sobie chwalą. Wielu z nich twierdzi, że to jest jedyna prawdziwa modlitwa. Spotkania modlitewne cieszą również lokalnych przedsiębiorców, bo nakręcają ruch turystyczny.
Jesteś właścicielem tej firmy? Chcesz zarządzać stroną swojej firmy na naszym serwisie i móc na bieżąco aktualizować informacje, żeby wpływać na pozycję w wyszukiwarce Google? Zarządzaj stroną tej firmy Dziękujemy za dodanie opinii o firmie: Fundacja "MIŁOŚĆ I MIŁOSIERDZIE JEZUSA" Po weryfikacji, wpis pojawi się w serwisie. Błąd - akcja została wstrzymana Opinie użytkowników Skorzystałeś z usługi lub zleciłeś zamówienie? Nie zapomnij o opinii. Oceń jakość usługi lub oferty. Nagrobek, trumna lub pomnik okazały się zgodne z projektem? Pogrzeb lub konsolacja zostały dobrze zorganizowane? Koniecznie podziel się swoim komentarzem. Możesz także sprawdzić opinie innych użytkowników. Pomóż nam rozwijać stronę z bazą firm Dodaj opinię jako pierwszy! Dodaj opinię Podziel się: Polecane artykuły
miłość i miłosierdzie jezusa opinie